Wylogowanie Wylogowanie
Rejestracja Rejestracja

Publikuj, czytaj, dyskutuj.

Prof. Irena Poniatowska | Narodowość w muzyce polskiej okresu zaborów – symboliczna przemoc czy kultura jako oręż

Obserwuje: Ty i 0 użytkowników
Obserwuje: Ty i 0 użytkowników

Cyt: Irena Poniatowska, Narodowość w muzyce polskiej okresu zaborów – symboliczna przemoc czy kultura jako oręż, w: Muzyka nie-absolutna, red. Elżbieta Szczurko, Wydawnictwo Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy SAGITTARIA, 2025.  

Tekst pochodzi z monografii:

Elżbieta Szczurko (red.), Muzyka nie-absolutna

Partnerem Publikacji jest Związek Kompozytorów Polskich

1. Koncepcja narodu

Aby przedstawić specyficzny syndrom narodowości w muzyce polskiej okresu zaborów, należy objaśnić, jak tworzyły się jego podstawowe kategorie, jak rozwijało się ich rozumienie. Na wstępie należy przedstawić pojęcie narodu. Otóż nowoczesne pojęcie narodu zaczęło się kształtować w latach 1815–1831, jako wspólnoty politycznej, historycznej oraz wspólnoty przekonań, wartości, uczuć społecznych, które wiążą się z kulturą. A przynależność do narodu zaczyna się od świadomości, od więzi jednostki z wartościami kultury narodowej, jak pisze Andrzej Zieliński¹. Ale z całkowicie ukształtowaną romantyczną koncepcją narodu mamy do czynienia w epoce międzypowstaniowej, dodaje z kolei Andrzej Walicki, i to we wszystkich tej koncepcji powiązaniach – politycznych, religijnych, filozoficznych². Przypomnieć trzeba, że wielowiekowe przywileje szlachty spowodowały, iż tylko ona była utożsamiana z pojęciem narodu. Dopiero w okresie Sejmu Czteroletniego pojawiło się dążenie do rewizji tego utrwalonego stanowiska, a idea wolności szlacheckiej zaczęła się przekształcać w ideę walki o wolność, o niepodległość narodu, i to zarówno w świadomości szlachty, jak i powstającej warstwy inteligencji, i później – po zniesieniu feudalizmu – warstwy ludu. W okresie osławionego Sejmu Franciszek Salezy Jezierski jako pierwszy utrzymywał, że pospólstwo jest „zupełnym narodem”, wychodząc z założenia, że wspólnota etniczna, ale także utrzymywanie języka rodzimego i sposobu życia świadczą o przynależności „pospólstwa” do narodu, jak pisze Tomasz Kizwalter³. Swoimi poglądami narażał się zresztą części szlachty. Teoretyczna i społeczna postawa Jezierskiego wyprzedzała – można rzec – świadomość ludu. Wspomnieć należy o koncepcji Johanna Gottfrieda Herdera, która potwierdzała unifikującą rolę języka (Abhandlung über den Ursprung der Sprache)⁴, jako atrybutu pojęcia narodu. Także dla Stanisława Staszica podstawą wspólnoty społecznej był język. Pisał, że właśnie język pozwala zbierać wszystko, co dotyczy narodu i zachować od zapomnienia. Herder zaakcentował zresztą rolę folkloru, ludowej pieśni, wydawał Alte Volkslieder i Volkslieder⁵, co podkreślało fundamentalną rolę ludu i znalazło istotne odbicie w pojęciu narodowej kultury, nie tylko muzycznej. Bohdan Pociej dodaje jeszcze, że kluczową dla pojęcia narodu, oprócz wspólnoty języka, kultury, tradycji, terytorium, jest metafora zakorzenienia. Odnosi się ona do kultury duchowej, oznacza splątane korzenie. Pociej porównuje je do poplątanych, wspólnych korzeni drzew rosnących na tatrzańskich szlakach⁶.

Nowoczesne pojęcia narodu i pochodnej od niego narodowości powstały i rozwinęły się zatem w odpowiedzi na dążność do demokracji, jaka zaczęła się formować w świadomości społeczeństwa – że wspomnieć tylko o moralnej pieczęci, jaką dała tej świadomości Konstytucja 3 maja – pojęcia te zostały ukształtowane w zasadzie na gruncie socjologii. Ale kryteria narodowości są bardzo różne, począwszy od czysto geograficznych, etnicznych, przez polityczne, społeczne, strukturalne, aż do woluntarnych. Kryterium czysto etniczne mogło wprowadzać kontrowersyjną ideę wyłączności, ich odbiciem były w pewnym sensie rozważania Richarda Wagnera o Judentum in der Musik⁷. Ale wielu badaczy podkreślało wspólnotę wyznawania idei narodowej, a nie biologii jako kryterium narodowości.

2. Nurt romantyzmu

Koncepcja narodu jako wspólnoty politycznej genetycznie wiązała się z myślą oświeceniową francuską, natomiast idea narodu jako wspólnoty kultury wywodziła się z założeń niemieckiego romantyzmu. Tu dochodzi się do drugiej fundamentalnej dla syndromu narodowości kategorii. Nurt romantyzmu jako wyzwanie estetyczne i społeczne doskonale tłumaczył, współgrał z dążeniem do wolności, negował rzeczywistość, z którą nie można się było pogodzić, ukazywał głębię i siłę emocji, rolę osobowości, a nie przynależności etnicznej czy stanowej, w ścisłym zespoleniu z ideą narodową, tożsamą z wolnością.

W odniesieniu do muzyki przypomnieć można za Paulem Henrym Langiem w Music in Western Civilisation w 1940 roku, że postawa romantyczna jest zjawiskiem wszystkich czasów. W sensie zrywu do tego, co nowe, poprzedza np. klasycyzm, o czym świadczą np. Sturm und Drang Periode, Empfindsamer Stil, po których nastąpił styl umiaru i dojrzałości klasycznej. W XIX wieku doszło do wyrazistej intensyfikacji postawy romantycznej, która przede wszystkim w muzyce królowała w całym stuleciu jako neo- czy postromantyzm, mimo pojawienia się nurtu realizmu po 1848 roku, a jej echa odzywały się jeszcze w symbolizmie, impresjonizmie, ekspresjonizmie. Romantyzm odpowiadał muzyce jako sztuce bezpojęciowej, wyrażającej najgłębszą sferę duchowości, stawianej na szczycie hierarchii sztuk. Maciej Jabłoński w artykule „Nowa muzykologia”? Kilka uwag ogólnych, wspominając Pieśni bez słów Felixa Mendelssohna, pisze:

[…] językowa komunikacja jest w pewnych istotnych, bo dotyczących pojęć wartości czy znaczenia sytuacjach nieskuteczna. Słowa są niejasne, a ich znaczenie nieuchwytne […]. Muzyka zaś przemawia i apeluje do pewnej wspólnoty odczuć na tyle podstawowych, że zrozumiałych – dziś dodalibyśmy w obrębie danej kultury. Jak twierdzi Lawrence Kramer: »zgodnie z dziewiętnastowiecznym punktem widzenia, jak również tradycyjnym myśleniem za pomocą figur poetyckich, muzyka zajmuje wyższą pozycję«”⁸.

Wspólnoty odczuć, do której kieruje się muzyka, nie można jednak uznać za absolutnie jednoznaczną, ale należy podkreślić, że muzyka – istotnie – może oddziaływać jeszcze wtedy, kiedy słowo już wyczerpuje swą moc, bo ma najbardziej emocjonalny sposób wyrażania, o wiele bogatszy niż język. Pięknie ujął tę myśl Władysław Ordon:

„Muzyka jest naturalnym dopełnieniem poezji, bo nie przestaje być jeszcze słowem ludzi, a zaczyna być już słowem aniołów”⁹.

Niemniej jednak Georg Wilhelm Friedrich Hegel, Arthur Schopenhauer uznawali poezję za najwyżej stojącą wśród sztuk, rozumiejąc poezję jako język metafory, symboli, ekspresji, wznoszący nas do nieskończoności. Tak czy inaczej, piękno obu sztuk polega na ich zachwycającej wieloznaczności, a nie jednoznaczności. Do ścisłej więzi słowa poetyckiego z muzyką nawiązuje romantyzm w aspekcie, w wymiarze podmiotowości i wznoszenia się w sztuce do absolutu. Romantyzm miał wielki wpływ, formował kulturę rozumianą szeroko jako zespół wartości intelektualnych, estetycznych, społecznych, norm moralnych i prawnych, wzorów zachowań. Kultura stanowi system wartości autotelicznych, ukierunkowanych na siebie samych, ale jednocześnie jest silnie oddziałującym środkiem komunikacji. Właśnie w interakcji społecznej następuje przekazywanie tych wartości, znaczeń za pomocą symboli.

3. Syndrom narodowości z perspektywy historyzmu

Wszystkie elementy tworzącego się syndromu narodowości czerpały siłę z historyzmu, ze zwrotu do przeszłości narodu, oprócz sięgania do bajkowości, legend, świata nadprzyrodzonego. Przede wszystkim estetycy niemieccy, wyznawcy romantyzmu, zainspirowali zwrot do historii. Polscy pisarze sięgali do dziedzictwa narodowego i do historii, żeby czerpać z nich wiarę w wielkość narodu, nadzieję na przyszłość, impulsy do działania, duchową siłę. Zniewolone społeczeństwo pamięcią historyczną sięgało przede wszystkim do wielkich triumfów militarnych, jak np. zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem, zwłaszcza, że miało ono uniwersalne, europejskie znaczenie. Ale o politycznej wspólnocie, niezawisłości trzeba było zapomnieć, zrywy dwóch powstań powodowały coraz większe represje. Akcja germanizacji oddziaływała w dwóch zaborach, ale w latach 60. Galicja zyskała autonomię. Po powstaniu listopadowym działały w Warszawie tylko dwie instytucje naukowe – Ogród Botaniczny i Obserwatorium Astronomiczne, a język polski w zaborze rosyjskim łączył wiernych jedynie w kościele i dopuszczony był w teatrze. Warszawski Instytut Muzyczny powstał z inicjatywy społecznej dopiero w 1861 roku, po 30 latach od zamknięcia Szkoły Głównej Muzyki. Po powstaniu styczniowym naród pogrążył się w żałobie, manifestowanej nawet czarnym strojem kobiet.

Ale zwrot do historyzmu i do legend wycisnął piętno na całej polskiej kulturze XIX wieku. Historia stała się niepodważalną wartością narodu. Polakiem był tylko ten, kto się nie godził z utratą niepodległości i wierzył w bohaterską i patriotyczną postawę rodaków. W świadomości Polaków trwały ślad odcisnęła wizja romantyczno-historyczna ojczyzny idealnej, można za Aliną Witkowską nazwać ją „mityczną”, do której przyzwyczajała Polaków kultura.

Mimo pojawienia się nurtu realizmu, idei pozytywizmu, całą literaturę i sztukę charakteryzowało przywoływanie toposu narodowego, męczeńskich gestów romantycznych i może, jak to ujmuje Grażyna Borkowska, intymizacja historii w ostatnich dekadach XIX wieku, tj. rozpatrywanie jej w obrębie ludzkiego życia, ale ciągle jako wymiaru budzącego do działania¹⁰. Nazywa ona historicité w polskiej literaturze „uwięzieniem w historii i polskości”, które przejawiało się także w literaturze pozytywistów i przywołało nawet po traumie klęski powstania 1863 ideę ofiary „w drodze przyszłości, w blasku jutrzenki, w ogniu ofiary”, jak to sformułowała Eliza Orzeszkowa w Nad Niemnem¹¹, a więc przed sięgnięciem do tematu powstania styczniowego w Gloria victis. Krytycy, pisarze kształtowali postawy ideowo-narodowościowe zarówno twórców, jak i odbiorców sztuki; stała się ona sprawą polityczną.

3.1. Literatura

W poezji, w tekstach pieśni, miłość ojczyzny opiewana była jako uczucie najwyższe, najczęściej w zespoleniu z miłością do wybranki serca, którą musiał pożegnać powstaniec, która tęskniła, czekała, albo go opłakiwała, bo ojczyzna żądała ofiary krwi. Scenę pożegnania i powitania powstańca namalował Artur Grottger, „poeta powstania 1863”, jak go nazwał Stanisław Tarnowski w eseju Chopin – Grottger¹². Przypomnieć można choćby dwie pieśni Stanisława Moniuszki: Chorągiewka, przypięta do broni lubego, jadącego „do boju”, oraz przypięty dziewczynie Czarny krzyżyk, który znalazł się potem na mogile powstańca. Stary kapral do słów Pierre-Jeana de Bérangera śpiewa: „Naprzód, wiara! /Iść przytomnie,/Tylko wara, /Płakać po mnie!”, a w Strasznym dworze w polonezie trzeba „Na skinienie oddać krew”. Ta instrumentalizacja sztuki dla celów politycznych znalazła najwyższy wymiar poetycki i wzór już w Dziadach Adama Mickiewicza, w metamorfozie Gustawa w Konrada, w unicestwieniu postaci o wymiarze osobistych przeżyć i w narodzinach postaci politycznej, działającej w imię narodu, ojczyzny. „Wampiryczne” wręcz żądanie krwi dla ojczyzny zatraciło – być może – powagę najwyższej ofiary, zyskało lekko ironiczny ton, kiedy legiony śpiewały „Jak to na wojence ładnie”, kiedy ułana „nie żałują”, „jeszcze końmi go tratują”.

3.2. Sztuki piękne

Wielkie znaczenie i szeroki odbiór społeczny miały sztuki piękne, zwłaszcza malarstwo. Jego tematyka ogniskowała się wokół pejzaży polskich, życia codziennego, obrazu polskiej wsi, pokazywanej z nutą melancholii, także portretu psychologicznego, ale na szczególną uwagę zasługuje malarstwo historyczno-rodzajowe (Józef Simmler) i historyczno-batalistyczne o temacie walk kozacko-tatarskich (Józef Brandt), legendy napoleońskiej i powstańczej (Ludomir Benedyktowicz, powstaniec z 1863 roku i pejzażysta; Władysław Rossowski, Skazana, 1880; Przed więzieniem 1863, 1886; Na grobie powstańca, 1887; także Juliusz i Wojciech Kossak) i wielkich wydarzeń z historii Polski (Jan Matejko, Hołd pruski, Grunwald, Zwycięstwo Jana Sobieskiego pod Wiedniem, Kazanie Skargi, także Panorama Racławicka na stulecie powstania kościuszkowskiego, wykonana we Lwowie w latach 1892–1894 przez Wojciecha Kossaka, Jana Stykę i innych, oraz panoramy pokazane w Warszawie), by utrwalać chwałę polskiej historii. W powieści przedstawiał, sławił ją z kolei Henryk Sienkiewicz, sięgając nawet do pewnych przekłamań prawdy historycznej dla krzepienia serc. Traktowanie Polski jako przedmurza chrześcijaństwa pobudzało egzotyczne ujęcia tematyki historycznej, a sarmatyzm, mit świetnej przeszłości, umiłowania swojskości, rodzimego gniazda pełnił ważne funkcje patriotyczne. Można dodać, że rozkwit sztuki polskiej pod wpływem symbolizmu, ekspresjonizmu (Józef Fałat, Leon Wyczółkowski, Jacek Malczewski, Stanisław Wyspiański, w rzeźbie Ksawery Dunikowski) nie wyrugował tematyki historyczno-narodowej.

3.3. Śpiewy historyczne

Wielkim przedsięwzięciem artystycznym hasła historyzmu w XIX wieku były opery o tematyce historycznej. Chopin namawiany był usilnie do napisania opery narodowej przez Mickiewicza, Józefa Elsnera i Stefana Witwickiego. Tenże pisał w liście do Chopina 6 lipca 1831:

Już to koniecznie musisz być twórcą polskiej opery; […] Obyś tylko ciągle miał na uwadze: narodowość, narodowość i jeszcze raz narodowość; […] opera słowiańska przywołana do życia przez prawdziwy talent […] będzie mogła mieć tyle śpiewności co włoska, a więcej jeszcze tkliwości i nierównie więcej myśli¹⁷.

Chopin nie spełnił tych nadziei, zresztą nie zaproponowano mu żadnego libretta. W pierwszych dekadach XIX wieku przypomnieć można dzieła Elsnera (Leszek Biały, Król Łokietek, Jagiełło w Tenczynie) i Karola Kurpińskiego (Zamek na Czorsztynie, Jadwiga, królowa polska), a od połowy stulecia nastąpił w operze niespotykany przypływ tematów z odległej przeszłości, począwszy od legendy o Wandzie (Franz Wilhelm Doppler, Kazimierz Hofman, Henryk Jarecki, Jan Czubski, Córa Piastów), czy też opowieści o Bolesławie Śmiałym i św. Stanisławie Ludwika Marka. Ale największy przypływ tematyki historycznej stanowiły adaptacje dzieł literackich. Wiązało się to z jednej strony z literacką proweniencją romantyzmu i z wymogami tego nurtu – nawrotu do historii. Z drugiej strony brakowało dobrych librett, które odpowiadałyby nie tylko potrzebie wątków historycznych, ale też nowym twórcom i odbiorcom wieku subiektywizmu, indywidualizmu, romantycznej fantastyki czy brutalnego realizmu. Karierę robiły „przeróbki” dzieł literackich, chociaż, jak pisze Anna Wypych-Gawrońska, ta niezwykła popularność adaptacji literatury szła w parze ze strachem przed krytycznymi ocenami, opiniami o zbezczeszczeniu wielkich literackich tematów w operze¹⁸. A w grę wchodziła jeszcze strona wizualna przedstawienia, scenografia, dekoracje. Była to transgresja gatunkowa, przerobienie utworu literackiego na sola, chór, ansamble, sceny zbiorowe, niekiedy pozostawienie fragmentów pierwowzoru, aby zaznaczyć związek z oryginałem zawierającym ów walor narodowości, o jaki twórcom chodziło.

Najczęściej sięgano do dzieł Juliusza Słowackiego (Mazepa Adama Münchheimera, Raula Koczalskiego, Goplana i Lilla Weneda Władysława Żeleńskiego, Mindowe Jareckiego, Beniowski Dopplera, Żmija, libretto Wacława Gasztowtta według Słowackiego i muzyka do Balladyny Stanisława Pilińskiego), Mickiewicza (Konrad Wallenrod Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, Żeleńskiego, Powrót taty Jareckiego, Pan Tadeusz Tomasza Wydżgi, według ballad Lilie – Felicjana Szopskiego), Józefa Ignacego Kraszewskiego (Chata za wsią Zygmunta Noskowskiego, Stara baśń Żeleńskiego, Manru Ignacego Jana Paderewskiego), także Sienkiewicza (Pan Zołzikiewicz według noweli Szkice węglem – obraz dramatyczny Noskowskiego, Ligia Emila Młynarskiego według Quo vadis, która to powieść zainspirowała aż osiem utworów obcych kompozytorów, Pan Wołodyjowski Henryka Skirmuntta, Za chlebem Konstantego Górskiego), Stanisława Wyspiańskiego (Protesilas i Laodamia Henryka Melcera, Wesele Karola Roztworowskiego) oraz Aleksandra Fredry (tragedia Rymond Raula Koczalskiego, Zemsta Noskowskiego, Don Kichot Jareckiego). Podaje się, że aż sześciu kompozytorów (m.in. Melcer, Roman Statkowski, Henryk Opieński), napisało opery do Marii Antoniego Malczewskiego; wliczyć też należy jako siódmego – Mieczysława Sołtysa z Opowieścią ukraińską według Marii. Sołtys jako jedyny próbował zmierzyć się z problematyką filozoficzną Nie-Boskiej komedii Zygmunta Krasińskiego, ale opery nie ukończył. W tematach ściśle historycznych Jarecki sięgnął do Józefa Szujskiego (Jadwiga, królowa polska) i do Dominika Magnuszewskiego (Barbara Radziwiłłówna). Bolesław Śmiały Ludomira Różyckiego, wykonany po raz pierwszy w 1909 roku kończy okres wystawiania oper o tematyce polskiej przed I wojną światową. Poza Goplaną i Manru oraz Halką, Strasznym dworem Moniuszki, nawiązującym do mitu, do szlacheckich obyczajów, nie pojawiają się wymienione dzieła w repertuarze teatrów operowych. Zaledwie kilka przypomniano w ostatnim okresie w wersji koncertowej w Sali Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie. Mimo dobrego opanowania warsztatu kompozytorskiego nie udało się twórcom wypracować oryginalnej melodyki, scen ansamblowych, często recytatywno-ariosowy styl wypowiedzi bohaterów razi dłużyznami (m.in. w operach Jareckiego), nie ma ujmującego powiązania dramatu z muzyką i rodzajowymi obrazami polskości, nie ma też rozmachu tańców polskich, jakie pokazał Moniuszko w Halce i w Strasznym dworze.

Tworzono też muzykę do dramatów ludowych. Wspomnieć trzeba najpierw operę-sielankę Oskara Kolberga Król pasterzy, dramaty ludowe Wiara, miłość, nadzieja, także Wieczornice Noskowskiego, jego muzykę do Chaty za wsią, Dziewczę z chaty za wsią, Budnik Kraszewskiego, także muzykę do sztuk teatralnych – Jareckiego do Konfederaci barscy Mickiewicza, Lilla Weneda Słowackiego, Odprawa posłów greckich Jana Kochanowskiego i do dramatów obcych pisarzy; tego typu muzykę do sztuk teatralnych tworzył także Moniuszko. Pominięte tu zostały opery komiczne o tematyce polskiej (poza wspomnianą Zemstą), oraz operetki, krotochwile.

Wymóg literackości i historyzmu nurtu romantyzmu i idei narodowościowych, mimo wielu prób, usilnych dążeń, nie przyniósł zwycięstwa ani twórcom, ani odbiorcom (poza kilkoma wyjątkami), bo nie był w dostatecznym stopniu scenicznym i artystycznym osiągnięciem, nośnym społecznie. Poza tym walka o dzieła polskie w repertuarze Teatru Wielkiego udała się przede wszystkim za dyrekcji Jana Ludwika Quattriniego, chociaż w Poznaniu i we Lwowie powstały i działały od lat 70. teatry polskie. Dążenia historyczno-literackie stanowiły jednak silny wyraz owej symbolicznej presji narodowości za wszelką cenę, a opera była gatunkiem optymalnym do przedstawiania narodowych treści. Sięganie przez kompozytorów do tematyki obcej nie znajdowało oddźwięku (Monbar czyli Flibustierowie Dobrzyńskiego, Otton Łucznik Münchheimera, Paria Moniuszki czy Achmed Władysława Tarnowskiego, Urwasi Erazma Dłuskiego), a przez krytyków było deprecjonowane, lekceważone, jako kosmopolityzm, mimo walorów scenicznych niektórych dzieł.

3.5. Muzyka instrumentalna

W muzyce instrumentalnej podejmowane były tematy narodowe w różnego typu fantazjach – potpourris na tematy polskie, kultywowano także tańce narodowe, jak polonez i mazurek, który prowokował istną mazurkomanię. W muzyce orkiestrowej wymienić należy Symfonię charakterystyczną w duchu muzyki polskiej Dobrzyńskiego, która miała nawet wykonanie w Gewandhausie w Lipsku pod dyrekcją Mendelssohna w 1839 roku, Symfonię dramatyczną Józefa Brzowskiego, dzieła Noskowskiego, by wspomnieć tylko Step i Symfonię elegijną, nazwaną „Ojczyzna” przez samego kompozytora po jej wykonaniu w Krakowie w 1883 roku, kiedy to kompozytor nadał patriotyczne tytuły także poszczególnym częściom, oraz ostatni wielki akord narodowościowy początku XX wieku, jaki tworzą Symfonia h-moll „Polonia” Paderewskiego i Symfonia F-dur zwana „Polonią” Młynarskiego, dzieła o europejskim wymiarze artystycznym, podobnie jak Różyckiego scherzo Stańczyk z tego czasu.

4. Syndrom narodowości

Każda epoka ma rozbudowany system konotacji. W Polsce w XIX wieku sprzęgły się hasła walki o wolność narodu, rodzącego się poczucia wspólnoty przez muzykę: wszystkich stanów, roli kultury, estetycznych założeń romantyzmu, „sakralizacja” historii i powstał syndrom narodowości podniesiony do rangi jedyności, niepozwalającej na inny, alternatywny wymiar, w określonej sytuacji politycznej Polski – utraty niepodległości i podziału kraju na trzy zabory. Zrodziła się aktywna postawa przynależności narodowej i tożsamości.

Należy zaznaczyć, że udział polskich Żydów w dziele utrwalania polskości muzyki nie był bez znaczenia. Halina Goldberg poświęciła temu zagadnieniu esej Przynależność przez muzykę: wkład Żydów w kształtowanie się muzycznej polskości¹⁹. Poczynając od cymbalisty Jankiela w Panu Tadeuszu Mickiewicza, pisze o różnych procesach równouprawnienia europejskich Żydów w trzech zaborach, od ostatnich lat XVIII wieku, o ich angażowaniu się w polskie życie muzyczne (Józef Wieniawski, Henryk Toeplitz, wspomniana już opera Mazepa Münchheimera, balet Pan Twardowski Adolfa Gustawa Sonnenfelda), o komponowaniu przez nich polskich tańców narodowych (Edward Wolff i Ludwik Grossmann, współzałożyciel Filharmonii Warszawskiej, gospodarz salonu muzycznego, współwłaściciel składu fortepianów). Może należałoby zakończyć ten temat gestem Artura Rubinsteina, który pod koniec wojny na koncercie w San Francisco, poświęconym tworzeniu ONZ-tu, oświadczył po odegraniu hymnu amerykańskiego, że wobec braku chorągwi polskiej, za którą walczyliśmy, zagra polski hymn, zmuszając wszystkich przedstawicieli ambasad (także ambasadora ZSRR), do powstania z miejsc.

Z jednej strony wymogiem była walka o wolność ojczyzny, a z drugiej – tożsamość i narodowość zabezpieczała kultura. Alina Witkowska pisze:

[…] wśród dziwności i piękności tego stulecia, w Polsce bardziej niż gdzie indziej „konwulsyjnego” i krwawego, tkwi tajemniczy fenomen jedności w podziale, wspólnoty bez państwa, który można by nazwać duchowym państwem […]. [A więc można powiedzieć państwem kultury. Dlatego autorka dodaje] […] bo ocalenie niósł zarówno miecz, jak książka²⁰.

Cyprian Kamil Norwid ostro przeciwstawiał się kategorii narodowości rozumianej jako wyłączność,

„kto patriotyzm zamieni na wyłączność ten musi koniecznie z ojczyzny zrobić sektę i skończyć fanatyzmem – oto co się dziś dzieje”, „Naród musi przynależeć do ludzkości”,

pisał²¹. W pamięci pozostaje też to, co mówił Słowacki o Polsce – o „papudze narodów”²², a Norwid o tym, że jest ostatnim na globie społeczeństwem, a pierwszym na planecie narodem²³. Fanatyzmem stał się mesjanizm podniesiony przez Andrzeja Towiańskiego i jego wyznawców, przede wszystkim przez Mickiewicza, do rangi religii. Witkowska ostro puentuje te poglądy, pisząc:

Mesjanizm jawił się jako skrzyżowanie głupoty i megalomanii, jako kompromitująca niezdolność do oceny własnych sił i śmieszna pycha zbawcza²⁴.

Chopin krytykował ideę towianizmu w korespondencji z ojcem i z Witwickim. Rozbiła ona jedność emigracji polskiej po powstaniu listopadowym, w kraju znajdowała jednak wielu zwolenników, m.in. rodzinę Noskowskiego.

5. Oręż kultury

Należy przypomnieć, że w żadnym z haseł, pism narodowościowych nie było wymogu wysokiego poziomu artystycznego, może poza stwierdzeniem Kazimierza Brodzińskiego, że naród bez pamięci historycznej nie jest narodem, ale

„Bez uczuć patriotycznych utwory geniuszów być wzniosłe nie mogą”²⁵

chociaż pojęcie wzniosłości nie było i nie jest jednoznaczne z pięknem, z artyzmem. Natomiast Kraszewski pisał, że przystępność muzyki, nawiązanie kontaktu między muzyką a społeczeństwem ma być rękojmią rozwoju muzyki narodowej²⁶. Kultura mogła więc tracić swój czysto estetyczny byt i przekształcać się w oręż, w dydaktykę, ideologizować się. Jednym z przykładów wyzyskiwania wysokiej pozycji muzyki Chopina dla reklamy, popularyzacji treści patriotycznych, ale z tekstem miernego formatu, nie licującym z muzyką Chopina, była Pieśń Patryotyczna do wiersza Stanisława Hernisza, w nakładzie Jana Konstantego Żupańskiego (okres powstania styczniowego). Jest to apel do walki: „Hej Polaku, hej rodaku, pochwyć oręż w dłoń. Słodkie blizny dla ojczyzny, za Moskalem goń”, z powtórzeniem w akompaniamencie drugiego wersu – rodzaju refrenu. Jakby zareagował sam Chopin na ten poetycki, patriotyczny „kicz” z melodią jego Hulanki? Ale tekst ten miał zapewne w popularnym obiegu społecznym swoje miejsce w walce o wolność.

Krytykowano gremialnie to, co obce dla obrony szlacheckiego „zaścianka” jako symbolu ograniczenia się do własnego gniazda, do pochwały ludu, nieskażonego cywilizacją. Dlatego też wyjątkową pozycję miała epopeja Pan Tadeusz Mickiewicza i euforycznie przyjęto Straszny dwór Moniuszki ze wspaniałymi scenami rodzajowymi staroszlachetczyzny. Maria Bogucka podsumowała ksenofobiczny obraz kultury polskiej, skazanej na narodowość, następująco:

„[…] monotematyczna, obsesyjna wręcz – za swą misję zapłaciła rachitycznością jednostronności, zaniechaniem wielu innych tematów²⁷.

Ale czy chodziło o oręż kultury zamiast zamaszystego pałasza? To nie było „albo – albo” jako odpowiedź na postawione w tytule niniejszego artykułu pytanie: „symboliczna przemoc narodowości albo kultura jako oręż”. To była właśnie symboliczna przemoc, oddziaływanie zarówno hasłami narodowości jako romantycznym marzeniem o niepodległości i kulturą przypominającą o wspaniałych walorach wspólnoty w przeszłości i teraźniejszości. Mickiewicz dowodził przecież, że mając przeszłość, teraźniejszość, naród tworzy przyszłość. I co należy mocno podkreślić – mimo zniewolenia narodu i trudnych warunków do rozwoju kultury, wykreowany został wysoki poziom literatury i malarstwa, także muzyki – skupiając się przede wszystkim na wielkich twórcach, na narodowych wieszczach. Twórczość elit nie wykluczała – rzecz jasna – taniego sentymentalizmu, niekiedy wręcz patriotycznego kiczu, zwłaszcza w malarstwie, grafice, także w muzyce, jeśli rozważamy go jako kategorię sztuki. Ale reprezentuje przecież patriotyczne emocje. Kultura stanowi cały dorobek społeczeństwa danego czasu. Właśnie kultura, umacniająca pojęcie narodu, jego historię i romantyczne zrywy, pozwoliła przechować narodowi zdolność do życia w wolności i we wspólnocie w trzech zaborach.

Przypisy:

  1. Andrzej Zieliński, Naród i narodowość w polskiej literaturze i publicystyce lat 1815–1831, Wrocław 1969, s. 19–20.
  2. Andrzej Walicki, Słowo wstępne, w: Idee i koncepcje narodu w polskiej myśli politycznej czasów porozbiorowych, red. Janusz Goćkowski, Andrzej Walicki, Warszawa 1977, s. 11.
  3. Tomasz Kizwalter, Naród jako pojęcie organizujące życie zbiorowe. Polska 1795–1863, w: Topos narodowy w muzyce polskiej pierwszej połowy XIX wieku, red. Wojciech Nowik, Warszawa 2006, s. 14, 16–17.
  4. Johann Gottfried Herder, Abhandlung über den Ursprung der Sprache, Berlin 1772.
    Zob. też: Idem, Ideen zur Philosophie der Geschichte der Menschheit, Bd. 4, Leipzig 1791, nowe wyd. pol.: Idem, Myśli o filozofii dziejów, t. 1–2, tłum. Jerzy Gałecki, wstęp Emil Adler, Warszawa 1962.
  5. Pieśni zebrane w: Johann Gottfried Herder, Stimmen der Völker in Liedern, Tübingen 1807, wydane pośmiertnie.
  6. Bohdan Pociej, Muzyczne style narodowe, ich splatane korzenie, w: Wokół kategorii narodowości, wielokulturowości i uniwersalizmu w muzyce polskiej, red. Alicja Matracka-Kościelny, Warszawa-Podkowa Leśna 2002, s. 235 i 236.
  7. Richard Wagner, Das Judenthum in der Musik, „Neue Zeitschrift für Musik” 1850, zrewid.
    Leipzig 1869.
  8. Maciej Jabłoński, „Nowa muzykologia”? Kilka uwag ogólnych, w: Nowa muzykologia, red. Maciej Jabłoński, Małgorzata Gamrat, Poznań 2016, s. 15.
  9. Władysław Ordon (Szancer), Stanisław Moniuszko, „Strzecha” 1872, z. 7 i 8, s. 327.
  10. Grażyna Borkowska, Kto ma klucze do labiryntu polskiej kultury. Topos narodowy w literaturze postromantycznej, w: Topos narodowy w muzyce polskiej okresu postromantyzmu i Młodej Polski, red. Wojciech Nowik, Warszawa 2008, s. 28. Autorka nawiązuje do rozważań o historyczności w polskiej literaturze Czesława Miłosza (O autonomii polskiej literatury, „Tygodnik Powszechny” 2002 nr 18).
  11. Ibidem, s. 23.
  12. Stanisław Tarnowski, Chopin i Grottger. Dwa szkice, „Przegląd Polski” (Kraków) 1883, z. 4; wyd. osobne 1892.
  13. Współfinansowana ze środków Ministerstwa Kultury, Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca, STOART, fundacji Lotto, fundacji PZU, pod patronatem medialnym Polskiego Radia, wydana w 2024 roku.
  14. Marcin Gmys, Od sielanki do lamentu albo „pierwsza szkoła pojmowania muzyki”. Wokół „Śpiewów Historycznych” Juliana Ursyna Niemcewicza, booklet, w: [CD] Julian Ursyn Niemcewicz, Śpiewy Historyczne, Fundacja 1863.PL, 2024, s. 8–15.
  15. Ibidem, s. 15.
  16. Ibidem, s. 14.
  17. Korespondencja Fryderyka Chopina, tom I, 1816–1831, oprac. Zofia Helman, Zbigniew
    Skowron, Hanna Wróblewska-Straus, Warszawa 2009, s. 504.
  18. Anna Wypych-Gawrońska, Literatura w operze. Adaptacje dramatyczno-muzyczne utworów literackich w Polsce do 1918 roku, Częstochowa 2005, s. 23.
  19. Halina Goldberg, Przynależność przez muzykę: wkład Żydów w kształtowanie się muzycznej polskości, „Muzykalia XI/ Judaica 3”, https://demusica.edu.pl/wp-content/uploads/2019/07/goldberg_muzykalia_11_judaica3.pdf, dostęp: 26.11.2025.
  20. Alina Witkowska, Wielkie stulecie Polaków, Warszawa 1987, s. 6-7.
  21. Cyt. za: Władysław Stróżewski, Narodowe i uniwersalne wychodząc od Norwida, w: Wokół kategorii narodowości, wielokulturowości i uniwersalizmu w muzyce polskiej, op. cit., s. 21.
  22. Juliusz Słowacki, Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu, pieśń VIII, w: Poezja polska. Antologia, wybór Anna Rajca, Jerzy Polanicki, Warszawa 2001, s. 185.
  23. Cyprian Kamil Norwid, List do Michaliny z Dziekońskich Zaleskiej, napisany 14 listopada 1862, https://magazynzapisz.wordpress.com/2018/01/31/cyprian-kamil-norwid-do-michaliny-z-dziekonskich-zaleskiej-14-listopada-1862/, dostęp: 22.01.2026.
  24. Alina Witkowska, op. cit., s. 179.
  25. Zob. Muzyka i naród: wybór tekstów, red. Mieczysława Demska-Trębacz, Warszawa 1991, s. 5.
  26. Stefan Świerzewski, J.I. Kraszewski i polskie życie muzyczne XIX wieku, Kraków 1961, s. 17–18.
  27. Maria Bogucka, Dzieje kultury polskiej do 1918 roku, Wrocław 1991, s. 405.